Duzi Chłopcy

Blog dla mężczyzn, którzy zmienili zabawki

0

Moja kultura jest mojsza niż twojsza – Śmierć i Dziewczyna vs Allahu Akbar znad Wisły

allahu akbar po polskuprotesty przed wrocławskim teatremŚmierć i DziewczynaŚmierć i Dziewczyna Teatr PolskiSpektakl Śmierć i Dziewczyna
Śmierć i Dziewczyna protesty

Plakat promujący spektakl „Śmierć i Dziewczyna”, fot. Teatr Polski we Wrocławiu

Za nami premiera spektaklu „Śmierć i dziewczyna” w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Pierwszy pokaz poprzedził rosnący sprzeciw, a podczas kulminacyjnego wieczoru przed wejściem odbyły się przepychanki. Sprawa na tyle poważna, że zainterweniował nawet  Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Gliński.  To wszystko dlatego, że pewni ludzie postanowili stanąć w obronie moralności i „czystości” innych ludzi.

W trosce o bliźniego

Śmierć i dziewczyna to spektakl o tym, jak najsprawniej zadać torturę. Gdzie uderzać i z jaką kulturą? Do jakiej opowieści przywiązać naszą ofiarę? Co zrobić, by kat i ofiara mogli odczuwać się głębiej i intensywniej? Wyobraźmy sobie tę sytuację. Że przykładamy rękę do ciała drugiego człowieka jak do jakiegoś instrumentu. I gramy na nim tak długo i tak mocno, aż nas poprosi o bis. Przedstawienie jest przeznaczone dla widzów NAPRAWDĘ dorosłych i zawiera sceny seksu. UWAGA! W spektaklu wykorzystywane jest światło stroboskopowe!” – oto krótki opis spektaklu z oficjalnej strony Teatru. Po tych kilku zdaniach można domyślać się, że sztuka na pewno nie opowiada o motylkach i trzeba być przygotowanym, że może być raczej trudna w odbiorze. Nie każdemu widzowi przypadnie do gustu. Stąd też powyższe ostrzeżenie. Niektórzy jednak stwierdzili, że to za mało i dlatego – w imię Miłosierdzia Bożego i chęci uchronienia nieświadomych przed ogniem piekielnym – zorganizowali żarliwe modlitwy przed teatrem, a nawet blokowali jego wejście. Może jednak powodem protestów nie był seks, ale drugie z ostrzeżeń zamieszczonych w opisie spektaklu? Może blokujący chcieli ustrzec chorych na padaczkę przed szkodliwymi dla nich efektami stroboskopu?

Moja kultura jest mojsza niż twojsza

Mam wrażenie, że nie chodziło o chorych na padaczkę. Wątpliwości rozwiewa między innymi Piotr Gliński, pełniący funkcję ministra kultury i dziedzictwa narodowego. To on przed premierą domagał się wstrzymania prac nad spektaklem, to on kilka dni temu, w programie „Minęła dwudziesta”podtrzymał swoje stanowisko i opinię. Mamy więc jasny komunikat: nowy minister nie będzie dbał o rozwój „całej kultury”, a zamiast tego zdecyduje, która kultura zasługuje na wsparcie, która jest neutralna, a którą trzeba potępiać. A to wszystko z myślą o biednych ludziach, którym natura poskąpiła rozumu i którym trzeba tłumaczyć, co wolno oglądać, a co nie.

Może się mylę, ale zawsze wydawało mi się, że w kulturze najpiękniejsza jest różnorodność. Dzięki temu każdy znajdzie w niej coś dla siebie, bo w końcu każdy ma nieco inny gust. Tak więc ktoś może uczestniczyć w inscenizacjach Pasji, ktoś inny podziwiać w galeriach obrazy, przy których trudno stwierdzić czy nie są przypadkiem powieszone do góry nogami, a trzecia osoba może obejrzeć spektakl, gdzie ukazany jest ten straszny SEKS. Ot, prawo wyboru wolnego człowieka. Osoba, która pełni stanowisko ministra kultury i dziedzictwa narodowego powinna mieć szczególną tego świadomość.

Nie chcesz? Nie oglądaj!  Masz wolną wolę

Choć seks w kulturze wcale mi nie przeszkadza, a nawet go lubię, to jestem w stanie zrozumieć tych, którzy mają do tego inne podejście.  Tak jak jestem w stanie zrozumieć, że kogoś może interesować „kultura religijna”, chociaż jestem niewierzący. Po prostu, gdy coś mi się nie podoba, to tego nie oglądam i możecie wierzyć albo i nie, ale jeszcze nikt nie próbował mi pokazywać czegoś na siłę. We Wrocławiu było podobnie. Nikt nie złapał nikogo za fraki, by zaciągnąć go na widownię i zaprezentować parę uprawiającą seks (ten seks to tam w końcu był czy nie?).  Teatr nie zorganizował telebimów na ulicach, by wyświetlać spektakl przypadkowym przychodniom.  Co więcej, sztuka była biletowana. Po co więc ta cała szopka?

Są już tacy, co nadmiernie troszczą się o innych

Sytuacja z jednej strony śmieszna, ale z drugiej nieco przerażająca. Znane już są nam grupy, które uznając się za obrońców moralności oskarżają innych o grzech i próbują ich od tego grzechu ustrzec. To między innymi radykalne grupy muzułmanów, które nienawidzą otwartego świata, kobiety ubraliby w burki, a wszystkich oponentów najchętniej by ścięli lub wysadzili w powietrze. Macie ochotę na nadwiślańską wersję Allahu Akbar?

David April David April • Listopad 23, 2015


Previous Post

Next Post