Duzi Chłopcy

Blog dla mężczyzn, którzy zmienili zabawki

0

Vega, oddaj za kino. Recenzja filmu Pitbull. Nowe porządki

filmnowy pitbull patryka vegiPatryk Vegapitbull nowe porządkirecenzja pitbull nowe porządki
Pitbull Nowe porządki Patryk Vega recenzja

fot. kadr z filmu Pitbull. Nowe porządki

Napaliłem się, gdy usłyszałem, że Patryk Vega będzie robił nowego Pitbulla. Niecierpliwość została poddana trudnej próbie, a każda informacja o nadchodzącym filmie wywoływała euforię. W końcu jednak nadszedł ten moment, w którym można było wrócić do świata bandytów i policjantów, którzy z tymi bandytami bardzo się kojarzą. I z bólem stwierdzam, że moje wyobrażenie było dużo lepsze od tego, z czym spotkałem się w rzeczywistości. Podobnie jak emocje małego chłopca, który 24 grudnia zagląda pod choinkę i nie znajduje tam tego, co sobie wymarzył.

Pierwsza część Pitbulla miała ciekawą fabułę, bohaterów o porządnie rozpisanych życiorysach, specyficzny humor. Co dostajemy w drugiej?

Jeśli chodzi o fabułę, to Pitbull. Nowe porządki nie prezentuje się w tej kwestii najlepiej. Historia jest bardzo chaotyczna. Po części przez to, że Vega chciał przedstawić rozmaite scenki ze swojej książki. Niby mamy tu dwa główne wątki. Pierwszy – czyli zemsta – został przedstawiony w może 15 minutach filmu. Chciałoby się, żeby ta sprawa miała głębszy wpływ na psychikę Babci (w tej roli Bogusław Linda), tłumaczyła jego postępowanie w życiu. Tak niestety nie jest. Po prostu ktoś mu się wpieprzył na jego teren, narobił syfu, dlatego musi zostać ukarany. Drugi wątek to walka z grupą mokotowską. Z jednej strony odpowiada ona za porwania, ucinanie palców i zabójstwa, z drugiej zbiera haracze na targowisku i bije babcie sprzedające jakieś konfitury. Prawą ręką szefa gangu jest Zupa (grany przez Krzysztofa Czeczota, który pojawił się między innymi w Chrzcie Marcina Wrony) i tę postać można by uznać za ciekawą, gdyby Patryk Vega bardziej się na niej skupił. Bohatera o zrytej, wypranej z emocji psychice powinno się bardziej wyeksponować. Tak się nie stało, bo zanim zdąży się go lepiej poznać, zostaje on zatrzymany w scenie niczym z westernu, gdy mówi do szeryfa: „wiedziałem, że to będziesz ty”. Serio? Widocznie dla Vegi dużo ciekawszą postacią był tępy kark Strach, który miał częstować widzów śmiesznymi tekstami. W sumie udało się to twórcy nowego Pitbulla, bo widownia żywo reagowała na występy umięśnionego gangstera. Z drugiej strony śmieszył ich również widok penisa psa należącego do Stracha, więc to raczej nie najlepsza rekomendacja.

Zawiedziony jestem również przez brak „starych” bohaterów. Igor występuje tu przez minutę. Gebels dostał nieco więcej czasu antenowego, ale to nie wystarczyło, żeby czuć się nasyconym. Jest też Barszczyk, ale trudno powiedzieć, by wywoływał on głębsze emocje. Ogólnie rzecz biorąc bohaterowie ze starego Pitbulla zostali przedstawieni powierzchownie. Są nijacy.
Na uwagę zasługuje jednak Majami – główny bohater, w którego wcielił się Piotr Stramowski. Moim zdaniem sprawdził się dobrze jako twardziel o nietypowym wizerunku policjanta. Szkoda, że nie zadbano bardziej o wizualną kwestię wizerunku. Tatuaże narysowane markerem nie wyglądały zbyt realistycznie na zbliżeniach.

Pitbull. Nowe porządki to nieudane odgrzewanie kotleta. Niby mamy niewymuskany świat psów i bandytów, który przedstawiony jest w mocnych, brutalnych scenach (podobało mi się „przesłuchanie” Kury na końcu filmu), ale to nie wystarczy do stworzenia porządnego kina. Pierwsza część oraz serial zawiesiły wysoko poprzeczkę. Książka była świetna. Pełnometrażowe Służby specjalne również zrobiły na mnie dobre wrażenie. I chyba tylko dlatego w skali od 1 do 10 daję słabe 4.

 

David April David April • Styczeń 25, 2016


Previous Post

Next Post