Duzi Chłopcy

Blog dla mężczyzn, którzy zmienili zabawki

0

Wyrwać, wyruchać, wyśmiać, zapomnieć

jednorazowy seksmęski światmęsko-damskie problemymęsko-damskie relacjerelacjeromans
samiec alfa, męska duma

fot. Beau/flickr

„Dziewczyny z <pewna dzielnica w śląskim mieście> biorą do gęby” – podobno takie hasło kiedyś krążyło na południu, a i w dalszym ciągu raz na jakiś czas jest przypominane, dzięki czemu mogłem się dowiedzieć o jego istnieniu. Jego znajomość nie była mi potrzebna do szczęścia, ale przynajmniej mam swego rodzaju motywację do stworzenia nowego wpisu. I dobrze, bo poprzednie już pokryła pajęczyna.

Język polski – co zauważył między innymi Regis, bohater cyklu książek o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego – w sferze seksu ma dwa oblicza: jest do cna medyczny lub też wulgarny. Ten drugi rodzaj cieszy się szczególną popularnością, której dowodem są rubaszne śmiechy w reakcji na takie hasła, jak to przytoczone we wstępie. Już widzę minę dziewczyny, gdy mówię jej: „a teraz ci włożę do gęby” (i nie, nie oznacza to, że jestem zwolennikiem pruderyjnego seksu, który ogranicza się do misjonarskiej pozycji). Samczy okrzyk „cipaaaa” (koniecznie z wydłużeniem głoski „a”) też świetnie sprawdzi się, by rozluźnić nerwową atmosferę i wywołać kolejne żarty. Jakieś inne life hacki? Na pytanie „co?” odpowiedz „cipsko”, a udowodnisz poziom swojego testosteronu i wzmocnisz pozycję osobnika alfa!

Oczywiście tryb językowy ulega zmianie, gdy chodzi o poderwanie jakiejś niewiasty. Wtedy nawet największy barbarzyńca musi pokazać swoją dżentelmeńską stronę i zasłonić zarośniętą klatę białą koszulą. Maczuga zostaje zastąpiona kwiatami, a jaskinia posprzątaną sypialnią, gdzie pobłyskuje kilka zapachowych świeczek prosto z Ikei. Jakimś dziwnym trafem nasza podświadomość podpowiada nam, że barbarzyńskie okrzyki mogą popsuć cały nikczemny, ale jakże sprytny plan.

Na szczęście randki nie trwają wiecznie. Następnego dnia można wrócić do samczego stanowiska, uderzyć kilka razy pięścią w klatkę piersiową i wydać okrzyk zwycięzcy. Po zasygnalizowaniu swojej siły i pozycji w stadzie można już przejść do opowieści na temat udanego polowania. Tryb językowy znów wraca do macierzy, mimo że jeszcze dobę wcześniej odgrywaliśmy rolę Kazimierza Przerwy-Tetmajera.

Nie tylko tego typu zachowania nie mieszczą się w moim podejściu do świata. Dziwi mnie również pogląd na jednorazowe przygody. Owszem, w samym swoim założeniu nie przewidują kontynuacji znajomości. Obie strony wiedzą, że to historia, która trwa tylko przez ten wakacyjny wyjazd, festiwal czy imprezę. Dlaczego jednak traktować to jedynie jako okazję do wymiany płynów ustrojowych i przywrócenia poziomu libido do stanu, w którym możemy funkcjonować ze spokojem w głowie? Przecież nawet w ciągu jednej nocy można się uwodzić, odgrywać romans z „Wielkiego Gatsby’ego”, stworzyć atmosferę, na której wspomnienie pojawi się uśmiech na twarzy. Przypominać sobie pięciominutowy seks w brudnym kiblu, to jak wracać pamięcią do stosunku z prostytutką. Zapłaciłem, było fajnie. Mrożoną pizzę też kiedyś kupiłem, ale jakoś nie utknęło mi to w mózgu, w przeciwieństwie do petard odwalonych w kuchni.

David April David April • Wrzesień 27, 2017


Previous Post

Next Post