Duzi Chłopcy

Blog dla mężczyzn, którzy zmienili zabawki

0

„Ziarno prawdy” – kryminał Zygmunta Miłoszewskiego na wielkim ekranie

filmkinorecenzjeZiarno PrawdyZygmunt Miłoszewski
ziarno-prawdy-ekranizacja-powiesci-miloszewskiego-2

fot. Next Film

Czy w każdej legendzie jest ziarno prawdy? Czy żydzi porywali katolickie dzieci, by wykorzystać ich krew do produkcji macy? Czy zbrodnia sprzed siedemdziesięciu lat może skłonić kogoś do zemsty i mordowania?

„Ziarno prawdy” to druga próba przeniesienia prozy Zygmunta Miłoszewskiego do świata filmu. Pierwsza, delikatnie mówiąc, okazała się katastrofą. Na szczęście Borys Lankosz pokazał, że z historii warszawskiego pisarza da się zrobić kawał porządnego kina.

Film Ziarno prawdy na podstawie powieści Zygmunta Miłoszewskiego

fot. Next Film

Akcja filmu rozgrywa się w Sandomierzu. Zawodowy poszukiwacz szlachetnych przodków zauważa zwłoki nagiej kobiety i… i wtedy rozpoczyna się animowana czołówka. Chylę czoła przed jej twórcami, gdyż świetnie wprowadza nas w atmosferę starych legend o żydach i mordzie rytualnym. Kilka chwil później widzimy już policjantów pracujących na miejscu zbrodni i poznajemy głównych bohaterów: prokuratora Teodora Szackiego (Robert Więckiewicz), prokurator Barbarę Sobieraj (Magdalena Walach) oraz policjanta Leona Wilczura (Jerzy Trela). To oni będą tropić mordercę Elżbiety Budnik (Joanna Sydor) i zmierzą się z mroczną przeszłością Sandomierza.

„Ziarno prawdy” to bardzo dobry kryminał, który momentami przypomina horror z duchami i upiorami z przeszłości. Duży wpływ na to ma ścieżka dźwiękowa, świetnie komponująca się z przedstawianą historią. Oczywiście nie byłoby sukcesu, gdyby nie obsada. Najwięcej dyskusji wzbudzał wybór Roberta Więckiewicza do roli Teodora Szackiego. Zdaniem wielu zbyt różni się on od postaci prokuratora. Ja, gdy tylko dowiedziałem się o decyzji twórców filmu, mocno kibicowałem Więckiewiczowi. Między innymi dlatego, że to jeden z moich ulubionych aktorów, któremu nie brakuje umiejętności i talentu. Chociaż z zadaniem poradził sobie bardzo dobrze, to momentami nie współgrał on z moim wyobrażeniem o Teo. Przemowa do dziennikarzy czy też krzyczący Więckiewicz, który żąda przyniesienia mu pisma świętego – wydawało mi się to nienaturalne.

Film Ziarno prawdy na podstawie powieści Zygmunta Miłoszewskiego

fot. Next Film

Co z resztą? Na oklaski zasługuje na pewno Krzysztof Pieczyński. Nie wiedziałem, że z taką łatwością może przechodzić przez różne stany emocjonalne. Chylę przed nim czoła i uważam, że swoją rolą odpokutował udział w nieudanym „Uwikłaniu”. Inni aktorzy także zostali doskonale dobrani i udowodnili, że czują klimaty Miłoszewskiego. Jerzy Trela jako stary wyjadacz, nieco ekscentryczny patriota Andrzej Zieliński, Magdalena Walach w roli prokurator Sobieraj czy też Aleksandra Hamkało odgrywającą „dziewczynę/kochankę” Szackiego. Spotkałem się z opiniami, że ta ostatnia grała jak drewno. Nie zgodzę się. Dla mnie wypadła bardzo dobrze i to nie tylko dlatego, że mogliśmy zobaczyć ją nago, a dziewczyna ma co pokazać.

Podsumowując mamy do czynienia z bardzo dobrym kryminałem, który wciąga, a momentami wzbudza lęk. Dialogi są ciekawe, wartka akcja nie pozwala się nudzić. „Ziarno prawdy” to udana próba zmierzenia się ze stereotypami, naszymi wadami i złem, które „bierze się z gadania”. Czy to film bez wad? Ja dostrzegłem jedną, choć tak naprawdę mało znaczącą. To wygląd zwłok drugiej ofiary. Moim zdaniem sprawiały wrażenie nienaturalnych, nieco karykaturalnych.

Film Ziarno prawdy na podstawie powieści Zygmunta Miłoszewskiego

fot. Next Film

Żaden film nigdy nie odda w stu procentach książkowego pierwowzoru, a „Ziarno prawdy” nie jest wyjątkiem od tej reguły. Nie oznacza to jednak niczego złego. Ciężko mi sobie wyobrazić, by przenieść na ekran przemyślenia Szackiego. Wymagałoby to wprowadzenia narratora, co w znaczący sposób zmieniłoby konstrukcję filmu. Pominięty romans Szackiego z Sobieraj nie miał raczej wpływu na fabułę, więc tu również nic się nie stało. Twórcy mogli jednak pomyśleć o delikatnym rozwinięciu wątku Klary. Rozstanie zaraz po wspólnie spędzonej nocy trochę mi tu nie pasuje. To jednak tylko niuanse, a ja zastanawiam się czy Borys Lankosz zabierze się za kolejne powieści Miłoszewskiego.

Obraz przedstawiający rzekomy mord rytualny z katedry w Sandomierzu autorstwa Karola de Prevot z XVIII wieku

Obraz przedstawiający rzekomy mord rytualny z katedry w Sandomierzu autorstwa Karola de Prevot z XVIII wieku

David April David April • Luty 1, 2015


Previous Post

Next Post